Przedwojenne potrawy - Irith Hass - fragment relacji świadka historii [TEKST]
U nas w domu gotowała służąca według książki [kucharskiej], to były takie najdziwniejsze potrawy, mamusia [je] wybierała i ona robiła. To było okropne. Serdelki i jakieś kanapki w tatarskim sosie, cielęce papiloty, to było coś strasznego, to u nas się gotowało. Nie znosiłam tego. [Natomiast] u babci i dziadziusia było żydowskie jedzenie, nadzwyczajne! Ten rosół z kluskami i kurą, i kotlety, i smażone kartofle. U nas się jadło wieprzowinę i wszystko. Kiedy wracaliśmy od dziadziusia i od babci, [to] po drodze, na Krakowskim Przedmieściu był taki sklep, gdzie sprzedawano delikatesy, sardynki, szprotki, różne takie dziwne kiełbasy, baleron, salceson i kawior – to się sprzedało na taki malutki plaster. Tatuś, mamusia i ja kupowaliśmy to na...
CZYTAJ DALEJ