Życie religijne - Irith Hass - fragment relacji świadka historii [TEKST]
U nas było dziwnie. To było tak: w Lublinie dziadziuś niby był troszkę religijny, a babcia nie. Oni jedli koszernie, ale oprócz tego nic. Z drugiej strony w Warszawie było na odwrót: babcia była troszkę religijna, a dziadziuś nie. [Natomiast] moi rodzice w ogóle nie byli religijni. Raz tylko byłam w synagodze [albo] w bóźnicy. Pamiętam, że nie wolno było się patrzeć, ale ja patrzyłam i widziałam, [co] tatuś robi, wtedy mi wytłumaczyli, że tatuś należy do rodziny kapłanów i wobec tego, jak jest błogosławieństwo, to nie wolno się patrzeć. Byłam dzieckiem, to się patrzałam. Jak był Pesach, [to] przyjeżdżał mój dziadziuś z babcią z Warszawy do Lublina i myśmy mieli ślicznie [nakryty] stół i robiło się tradycyjną kolację. Nie jadło się chleba,...
CZYTAJ DALEJ