Jarmarki w przedwojennych Uchaniach - Jerzy Skarżyński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Raz w tygodniu [był jarmark], już nie pamiętam, jaki to był dzień. Zapamiętałem, bo przyjeżdżał w ten dzień jarmarczny taki artysta, który rozstawiał stół, na tym stole najrozmaitsze błyszczące, oczy rażące, przedmioty – budziki, zegarki, jakieś naczynka gospodarstwa domowego i loteria była. Płaciło się 50 groszy za los, który zapewniał fant jakiś. A ja głupiec zbierałem w klasie na jakąś składkę te groszowe rzeczy, skusił mnie do tego, przegrałem 5 złotych. To były pieniądze! Przyszedłem z płaczem do matki i przyznałem się. Myślałem, że wygram zegarek u niego. No i mama pouczyła synka i te 5 złotych mi dała. Nikt o tym nie wiedział. Były jarmarki takie, prawie jak odpust – korkowce, kogutki, jakieś piszczałki rozmaite, różne kramy były, handel końmi, bydłem, owiec nie było w Uchaniach, nie było tradycji...
CZYTAJ DALEJ