Przechowywanie żywności w przedwojennych Uchaniach - Jerzy Skarżyński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mama to wyniosła z tego dworskiego wychowania u swojej mamy, że u nas była spiżarnia w domu, oddzielna, nietynkowana, tylko było drewno świerkowe, tak że przewiew był i w tej spiżarni wisiały szynki, ja już nie będę opowiadał, stały worki ze zbożem, z cukrem, z solą. Mamę kiedyś zapytałem, jak się przeprowadziła: „Mamusiu, a co będzie ze spiżarnią?”, „Synciu, nie martw się, ja sobie dam radę”. A tu miała wszystko pod ręką. Wiadro mleka stało, zsiadłe mleko, wyroby na zimę się robiło swoje. Niańka mojego brata wyszła za mąż w Ornatowicach i miała brata, taki troszkę był pomylony. On z workiem szedł, jego nikt nie zaczepiał, przynosił mięso w czasie okupacji, a to nie wolno było. Przynosił pół wieprzka takiego niewielkiego, 90 kilo, 80, no i z mamusią rozbierałem, nauczyłem się przy mamie, anatomia wieprzka...
CZYTAJ DALEJ