Sklepik Łajki - Danuta Sontag - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pamiętam, jeszcze domy żydowskie stały koło domów Vettera i [Żydówka] miała sklepik spożywczo-kolonialny. Tam było wszystko: szwarc, mydło i powidło. W piątek i sobotę oczywiście był zamknięty. A w niedzielę, jak komuś coś zabrakło, to od frontu był zamknięty, a od podwórka się wchodziło do sklepiku i tam wszystko można było kupić. Niemal to samo można było w żydowskim sklepie [kupić], co teraz w delikatesach. [Właścicielka] Łajka się nazywała, taka starsza Żydówka, siwa, przystojna. Truskawki przynosiła. Ale co to za truskawki, one były nieporównywalne w ogóle do tych teraz. Pachnące. Już jak szła, to ten zapach dochodził do nas. Przychodziła i przynosiła w łubiankach piękne truskawki, dojrzałe, słodkie, pyszne....
CZYTAJ DALEJ