Koniec wojny i śmierć kolegi - Jerzy Skarżyński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Przechodzi już przez Szprewę wojsko sowieckie, bo ostrzeliwało nas od gmachu Siemensa i już przeszło to, i moi chłopcy mówią: „No to teraz lecimy coś zdobyć”. Ja w duchu, mówię: „Ani się ważcie!”. I brat mój się szykuje. Mówię: „Ryszard, zaklinam cię, nie wolno jeszcze wychodzić, przecież to front jest, linia frontu”. Ale patrzę, Tadzio taki mądry, sympatyczny chłopak, Tadzio Leśniewski i mój brat idą we trzech. Wyszli z bunkru do góry. Po piętnastu minutach wracają, stają przede mną zrozpaczeni dwaj, mój brat i Tadek i mówią: „Tadek dostał odłamkiem”. Ja wtedy czapkę na łeb i mówię: „Trudno, trzeba ratować przyjaciela”. Wychodzę, te pociski lecą. Widzę, tu idą sowieccy żołnierze, a z tej strony polscy, w rogatywkach. Idą chłopcy pod murami, tak się przekradają. A ja lecę i patrzę, a on leży, kałuża krwi...
CZYTAJ DALEJ