Konie - Danuta Sontag - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pamiętam, jak mieszkaliśmy przy ulicy Górnej, ona jest dosyć stroma. Od dołu wozili wozacy do góry, do [ulicy] Narutowicza, dostawy węgla dla ludzi. Nie było samochodów. Jak okładał batem te konie, Boże kochany, to mnie serce krwawiło, jak patrzyłam na te konie. One nie mogły tego wyciągnąć. Starały się i starały, a on tym baciskiem. Boże, to było dla mnie okropne. Bardzo się cieszyłam, że taki rodzaj dowozu zmienił się na mechaniczny, że wreszcie były jakieś ciężarówki i samochody to dowoziły. Konie były strasznie bite. Na rogu [ulic] Narutowicza i Górnej był postój dorożek, a w zimie sanie tam stały. Stamtąd można było ruszyć w Lublin....
CZYTAJ DALEJ