Wypadki w cegielni - Danuta Sontag - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Z cegielni do domu to był chyba specjalnie usypany dosyć szeroki nasyp, bo dom stał wyżej, nad cegielnią. To było usypane z mostkiem, przez który musieli przejeżdżać robotnicy, którzy z kolei kopali żywą glinę. Na dole robiło się duże dziury i ta glina z góry opadała. Czasem się zdarzyło, że kogoś przysypało. Także to była niebezpieczna praca i właśnie w tym szerokim zajeździe na podwórko, w tym nasypie, był mostek, pod mostkiem mogli prosto do sznajdra dotrzeć. Oni to ostrożnie robili i to się pilnowało, żeby tam za głęboko nie kopali. Ja to jeden pamiętam tylko [wypadek], że tam kogoś przysypało. Ale to nie śmiertelny, bo to przecież raz, że ta glina nie taki wielki ciężar, a po drugie, natychmiast ratowali ci, co byli obok....
CZYTAJ DALEJ