Armia Krajowa w Łochowie - Jerzy Skarżyński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Był na przykład pan Burzym, który miał rozlewnię oranżady. Ta rozlewnia to też był cyrk, dwóch robotników. Załatwił sobie butlę z gazem, nalewał i sprzedawał. Pan Burzym miał syna, Irek miał na imię. W butach chodził oficerskich, taki cwaniaczek, młodszy był. Szczycił się, że on jest akowcem. No i słucham, a opowiadają dziewczyny te z fabryki, że wczoraj pojechali do lasu rowerami, bo mają pistolet i ćwiczyli strzelanie z tego pistoletu. Mnie jak poznali już bliżej, to: „Słuchaj, Jurek, chodź do nas, przecież w AK musisz być”. Ja mówię „Czekajcie, niech ja się oswoję, niech poznam teren”. Jak ja posłuchałem, jak wygląda ta organizacja – mówię prawdę, bo trzeba prawdę mówić, bo prawda uczy tylko – to mi się przypomniało, co było w Uchaniach. W Uchaniach szefem AK, nie wiem w jakim stopniu, był mój ojciec....
CZYTAJ DALEJ