Ucieczka z Uchań w styczniu 1943 roku - Jerzy Skarżyński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
I tak pracowaliśmy aż do dnia 13 stycznia [19]43 roku. Ostra zima, mróz diabelny. Puka rano do drzwi naszych ktoś, ojciec wychodzi, a to sołtys mówi: „Panie doktorze, wszyscy mają wychodzić z domu do kościoła. Zabrać węzełki popod rękę tylko, wszyscy bez wyjątku, mężczyźni, kobiety i dzieci, w kościele zbiórka. Do dwunastej mają zejść. Ale pan ma zostać, bo potrzebny jest lekarz”. No i poszedł dalej. I wtedy w domu narada, co to oznacza. Ja mam lat osiemnaście skończone, to co będą mnie traktowali jak dziecko? Mówię: „Trzeba uciekać”. I nic się nie namyślam, bo wcześnie wieczór się robi, kiedy jeszcze świtu nie było, poleciałem do Raciszewskich do majątku, kiedyś w młodości bawiliśmy się razem. Poprosiłem o konie do Wojsławic, żeby nas odwieźli do Wojsławic i do Chełma na pociąg. Moja dziewczyna miała...
CZYTAJ DALEJ