Wejście Niemców do Uchań - Jerzy Skarżyński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
No i po dwóch tygodniach cisza. Po nocy tylko tu strzał, tam strzał. No to sobie myślę, trzeba z powrotem robić dyżury. Ale nie miałem odwagi już się teraz za to łapać. Zamykaliśmy się w domu, zasłanialiśmy tylko okna wieczorem, żeby nie było widać naftowej lampy. I tylko te strzały. Ale po dwóch tygodniach batalion artylerii ciężkiej zjeżdża. Na rynku ustawiają się działa, kwatermistrze chodzą po chałupach z sołtysem, oczywiście nie z żydowskimi, tylko z tym naszym, i kwatery dla oficerów, podoficerów przydzielają. I po południu „Jurek! Jurek!” wołają mnie tam z domu. „Co się dzieje?”, „Idź do pana kierownika Karczewskiego, bo tam jest oficer dowódca i nie ma z kim porozmawiać, a ty uczyłeś się niemieckiego”. No to idę. Przychodzę do państwa Karczewskich, którzy byli zaprzyjaźnieni z rodzicami moimi, drzwi się...
CZYTAJ DALEJ