Rodzina Zakościelnych - Danuta Sontag - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mój wuj [Henryk Zakościelny], czyli matki brat, był prawnikiem i przed wojną już aplikował u mecenasa Borera. Pani Borerowa, jego żona, uczyła śpiewu w szkole muzycznej. Telefon już chyba na 2 lata przed wojną [mieli] założony, to już szczęście było, bo Henio się wtedy wyprowadził na [ulicę] Grottgera i do niego można było dzwonić. [Wujek] dopóki się nie usamodzielnił, mieszkał [z dziadkami]. A jak skończył studia i już tę aplikację zaczął, to się zaczęła wojna. Ciotki [siostry mamy] doskonale pamiętam, bo ja je uważałam już wtedy za stare, a one były jedna o 10 lat, druga o 15 [lat starsze ode mnie]. Właściwie ciotki miały na moje dzieciństwo duży wpływ, bo mama zajęta była [pracą] przy cegielni. Wstawała o 4 rano, bo już chłopi po cegłę przyjeżdżali o 4 rano, więc musiała w kantorze...
CZYTAJ DALEJ