Wybuch II wojny światowej - Jerzy Skarżyński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ja robiłem małą maturę po czwartej klasie, byłem w pierwszej licealnej, jak wybuchła wojna. I maturę mogłem dopiero robić po wojnie. Przyjechałem do domu na wakacje, potem tato mi dał pieniądze: „Pojedź, zaklep sobie stancję”, bo mieszkałem już na końcu nie u cioci, mieszkałem u sekretarza sądu, wróciłem tu i wojna wybuchła. Jakbym przesiedział dwa dni dłużej, to już bym pozostał we Lwowie, no a tam się różne cuda działy. Jest piękne słońce, ciepło, dni cudowne, wakacje, jestem w domu. Ja nie będę nakreślał klimatu, był straszliwy, nic tylko o tej wojnie, o Becku, o tym. Pamiętam, że rano budzimy się i nagle słyszymy warkot samolotów. Co się dzieje? Ja stoję u płotu pod furtką, cieplutko, a tutaj ktoś woła: „Wojna! To pan nie wie?”. Spaliśmy, a w nocy...
CZYTAJ DALEJ