Spacery po Lublinie - Rachel Duwdewani - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ta pani, która u nas pracowała, w ogóle była tak jak rodzina. Mamusia siadała z nią raz na tydzień i [ustalały] co się ugotuje, co trzeba kupić. Mamusia dawała jej pieniądze i ona wszystko załatwiała. Po obiedzie, kiedy ona sprzątała kuchnię, ja [odrabiałam] lekcje, potem szłyśmy razem na spacer. W drodze powrotnej robiła zakupy. [Na] początku Lubartowskiej był duży sklep ze wszystkimi rzeczami, które [potrzebne były] w domu. Raz na miesiąc mamusia [chodziła] z nią [do tego sklepu], czasami ja także chodziłam z nimi. Czasem schodziliśmy na ulicę Szeroką, na końcu ulicy Szerokiej, był targ żydowski. Stały tam kobiety z balią z żywymi rybami, można było tam kupić [także] ćwierć gęsi. Na Narutowicza była mleczarnia, na Kapucyńskiej była...
CZYTAJ DALEJ