Pozycja nauczyciela w przedwojennej Polsce - Jerzy Skarżyński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mama była bardzo szanowaną nauczycielką. Uczyła niemieckiego jako wyjątkowa osoba, bo trudno było wtedy znaleźć, w tym rejonie, nauczyciela z niemieckim językiem, bo to był przecież kiedyś zabór rosyjski. Uczyła też rysunków, robót ręcznych. Kiedy przyszły imieniny mojej mamy, Stanisławy, pan Kowalczuk, który uczył śpiewu i gimnastyki, przyprowadzał rano chór szkolny i dzieci śpiewały „Sto lat” mamie i jeszcze jakieś piosneczki. A na stole, dużym, takim na dwanaście osób, w tym wielkim salonie, leżały ciasteczka i coś do picia, jakaś woda, soczki czy coś i takie pamiętam z kołyski obrazki. Tak traktowano nauczycieli wtedy. W Rozkoszówce była wiejska orkiestra, dwie trąby, smyczek, „Wiechy” się nazywała, przychodzili również grać mamie „Sto lat”, grali również panu kierownikowi siedmioklasówki...
CZYTAJ DALEJ