Opuszczenie Lublina w październiku 1939 roku - Josef Fraind - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Niemcy jeszcze nie wykazali tego terroru. Były łapanki, ale swoje zęby jeszcze trzymali w rezerwie. Pewnego dnia przyszedł do mnie Drąg – ja go znałem z Cukunftu, on był plutonowym w Wojsku Polskim – i mówi: – Musisz opuścić Lublin, bo oni złapali całą listę bundowców, działaczy, począwszy od SKIF-u, do Beli Szpiro. Ja ci radzę, ponieważ jeszcze granica jest otwarta, zapakuj swoje manatki i uciekaj. To ja wtedy jeszcze poszedłem do domu Kremplów. Krempla już nie było, jak się tylko Niemcy zbliżali do Lublina, on wziął starszego syna, który był już po maturze, i poszli na wschód. W domu została żona jego, która była bardzo chorą kobietą, miała raka, i ona poprosiła, żebym ja zabrał [młodszego syna] Tadka. I pod koniec października opuściliśmy Lublin. Udaliśmy się na wschód przez Chełm....
CZYTAJ DALEJ