Wyzwolenie - Sara Wexler - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Codziennie modliliśmy się do Boga, żeby nam pomagał już, żeby to wszystko się skończyło jakoś. Ja pamiętam doskonale, [kiedy nas wyzwolili], bo przez kilka dni, może tydzień czasu, nie otworzyli nam kryjówki. Nie dali nam jeść, nie dali nam pić, nic nie było. Leżeliśmy i płakaliśmy. Sprawa była dlatego gorsza, że brat mój się przyłączył do tych partyzantów, nie wrócił się i nie wiedzieliśmy co będzie. Bo on chciał razem z partyzantami, tam były bardzo blisko szyny kolejowe, bo tam pociąg wiózł pomoc na wojnę z Rosjanami. To myśmy zostali sami, tylko kobiety. Janka nie było. Nie wiedzieliśmy jak wyjść stamtąd. Brat nie przychodził. Nie wracał się już. Myśleliśmy, że to będzie nasz koniec, uduszenie się. To ja i szwagierka, razem myśmy podnieśli tą przykrywkę. Jak wyszliśmy, nawet nie było już koni. Konie już nie...
CZYTAJ DALEJ