Kryjówka - Sara Wexler - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ten Janek Tarasiuk, który nas ukrywał, to koledzy zabili go po wojnie. Tak dzieci jego nam opowiedzieli, jak byliśmy w Międzyrzecu. A pojechaliśmy też na tą wioskę Dołha, gdzie przeżyliśmy. Chcieliśmy pokazać naszym dzieciom. To już nic nie było podobne jak myśmy tam byli. Nie stajnia, nie dom. Wszystko się spaliło jakoś. Ja nie wiem dlaczego. Jedna kobieta powiedziała, że matka jego wyszła ze swoją krową na łąki i zostawiła ogień w piecu, i że cały dom się spalił. A on potem mieszkał już w Międzyrzecu, wszystkie jego dzieci. Matki już nie było, ona już nie żyła. O tym, że jesteśmy w kryjówce widział tylko Janek i matka jego. I żona też wiedziała jego, tylko ona nie lubiła przyjść do nas sama. Bo ona mówiła, że to niedobrze, że my jesteśmy u nich. Oni wtedy mieli jednego synka i właśnie z tym synem myśmy pisali...
CZYTAJ DALEJ