Zakłady fotograficzne w przedwojennych Puławach - Mordechaj Rotenberg - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Znalazł się jakiś taki, był kapralem, w wojsku robił zdjęcia, to był postęp. Na ulicy mógł panu zrobić zdjęcie. Cud się dział. Nie było nic gorszego od zdjęcia rodzinnego, że tak powiem. No, na przykład to. Takie zdjęcie to trwało godzinę albo dwie nawet. Zanim on to ustawił to wszystko, i tą ławkę, i to wszystko. Jak ustawił wszystkich, to jednemu wracał, jak schował się za ten worek ten i wracał, znowu mnie tak, nie to tak i tak. Czasami ludzi paraliż łapał. I tak trwało godzinę, bo ten na sekundę odszedł albo w ogóle zaczął rozmowę. Później takową grupę zebrać, żeby się... Ja tego, to był mój kuzyn, zginął, ja trzymam go, to widać, za rękę. Bo on też uciekał za każdym razem, a ja byłem starszy i go trzymałem, żeby nie zwiał. Zacharjasz. I ten był potem sekretarzem na Uniwersytecie w Jerozolimie, ten, co obok dziadka siedzi na prawo. Z...
CZYTAJ DALEJ