Wyobrażenia na temat wyrobu macy w przedwojennej Polsce - Mordechaj Rotenberg - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak zabierali ze sobą śniadanie do szkoły, to podczas Świąt Wielkanocnych to była maca, to ja zabrałem kilka mac, trzy mace, położyłem i wychodziłem z klasy. I to wszystko znikało. Bo to naprawdę maca jest dobra, łatwo się je. I ta Więckówna, wszyscy tak jedli ile chcieli. Ja schodziłem na dół, kupowałem sobie bułkę z szynką. To ta Więckówna mnie się pyta: „A powiedz Motek, a bierzecie krew do macy?” To zdaje wnet maturę i takie pytanie zadaje, śmiejąc się, ale to istnieje, to gdzieś słyszała. Albo byłem na wycieczce do Sandomierza. Tam jakiś stary klasztor istnieje. Jakiś uczeń z gimnazjum, równolegle tak co do wieku, oprowadzał nas i tłumaczył. I tam widać na stole takim drewnianym trzymają tacy Żydzi te kapoty i te nosy takie krwiożercze, jak sępy z nożami. A tu białe dziecko takie małe, i on powiada: „To jest...
CZYTAJ DALEJ