Stosunek do świąt żydowskich - Mordechaj Rotenberg - fragment relacji świadka historii [TEKST]
U nas w domu na szabat to był tak zwany czulent. Na sobotę tam w piekarniach to dawali garnki takie owinięte potem papierem czy gazetą i do piekarni. Te piekarnie były takie jak dawniej, to znaczy duży ten piec i tam tą szuflą tak wsuwał to wszystko, wyciągał chleb i tak dalej. Tak samo dawał te wszystkie naczynia, żeby przez całą noc tam się grzało i gotowało, ja wiem co tam się wyrabia w tym garnku. I rano przychodzili, ażeby on wyciągnął to wszystko, postawił tam gdzieś w kącie. Ale to nie wszyscy robili czulenty. Ja pamiętam, jadłem, miałem czulent, ale u nas w domu nigdy nie gotowała mama. Dwa razy w roku posyłali to tego. I były takie, jak biedny był, to ten czulent to tam kilka kartofli i oliwy trochę. Jak był bogaty to dodał smaczne mięso i tak dalej. I to czasami opowiadania były, że się niby pomylił i tamten, co taki...
CZYTAJ DALEJ