Lubelski Bund - Josef Fraind - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Między dzieckiem czternastoletnim a osiemnastoletnim jest wielki dystans. Osiemnastolatkowie to ludzie dorośli, każdy już miał swoją pannę i tak dalej. Tak że spotykaliśmy się na różnych imprezach bundowskich, w wielkim sztabie to wszyscy się spotykaliśmy, ale specjalnego kontaktu nie mieliśmy. Lokal Bundu był na Olejnej. Czasem spotykaliśmy się na Szerokiej, czasem na Ruskiej, zależy w jakim celu. Bela Szpiro była przewodniczącą, jej mąż był redaktorem gazety codziennej w języku żydowskim, „Lubliner Sztyme”, doktora Herszenhorna pamiętam, on był również przewodniczącym TOZ-u, Arbuz, Dubiński, Wajsman, Lerer, Nissenbaum, Krempel. No, to była ta śmietanka, komitet. Bela Szpiro została w Lublinie, została przez przez PPS-owców ukryta, ale pewnego...
CZYTAJ DALEJ