Święta w Winnicy - Amelia Sawa - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Zbliżała się już jołka, czyli choinka. No więc zebrali nas wszystkich w takiej małej sali i powiedzieli, że: „Za chwilę przyleci tutaj samolotem Stalin, batko Stalin”. Batko – dziadek dla nich. „I da wam harosze jakieś tam prezenty”. No i siedzimy, zgasili światło, już wszyscy siedzą po ciemku. A ja się ubrałam, bo wiedziałam, że ta jołka, w tą sukieneczkę elegancką. A one nie, one były w tych kubrakach, w czapkach. Nie zdejmują czapek. Te sznurki im wiecznie wisiały. To był ich styl, ich moda. A ja byłam zupełnie inna. No mama mnie ubrała, tak jak należy zawsze. Przychodzę, wszystkie dzieci się zbiegły do mnie i dotykały, i macały. „Krasiwe! Ach! Krasiwe!”. Taka się dumna czułam wtedy. No ale siedzimy, ciemno, dzieci już tak czekały z niecierpliwością, z nogi na nogę przedeptywały. No i w końcu otwierają się z...
CZYTAJ DALEJ