Ucieczka z Lublina - Amelia Sawa - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Przetrwałyśmy z mamą i z moim bratem tam w Lublinie do trzeciego września. To było już tam kilka nalotów. Już były bardzo takie groźne rozmowy na temat, co się stało i co się stać jeszcze może. No i ojciec miał wtedy rower. Na tym rowerze zabraliśmy pewne rzeczy, które są niezbędne na dziś, na już, bo za plecami się więcej nie zmieściło. I zaczęliśmy wędrówkę. Wędrówka była trudna, bo był bardzo upalny dzień, upalne dni były wtedy. Bo to już był wrzesień. Ja nie pamiętałam nigdy takiego gorącego września, jak ten był gorący. Pod różnymi względami. No i uciekaliśmy skrótami, nie przez te główne ulice, tylko bocznymi. Zmierzaliśmy w kierunku szosy chełmskiej. To znaczy Lublin – Chełm. Bo zmierzaliśmy do rodziny mojego ojca. Do tego Chojna właśnie. No bo trudno było wytrzymywać to wszystko i...
CZYTAJ DALEJ