Praca w dystrykcie - Amelia Sawa - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Miałam maturę ze szkoły handlowej. I dowiedziałyśmy się, że teraz dziewczyny jadą do Niemiec po tej szkole. I moja mama miała znajomego pana, który był weterynarzem. Bardzo miły pan i taki zaprzyjaźniony z naszą rodziną. I on powiedział, że jest taki zamach. Ale mówi tak: „Ja mam przyjaciela Niemca i ja jej załatwię pracę”. I zatrudnili mnie w dystrykcie, to przecież województwo. Z tym, że Polakom nie wolno było pracować w tym głównym budynku, bo tam nur für Deutsche [niem. „tylko dla Niemców”, przyp. red.]. Natomiast dla nas były takie dwie obok stojące dziś jeszcze wille i w tych willach pracowałyśmy my. Taka była grupa pań. I tam szefem był Niemiec, nazywał się Bernt. Do dzisiejszego dnia pamiętam, bo to był postrach. On nami tam kierował, to był taki typowy Germaniec, taki wrzaskliwy,...
CZYTAJ DALEJ