Między popem a księdzem - Amelia Sawa - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W szkole w Siedliszczu było dużo Ukraińców, przeważnie ukraińskie dzieci. To były takie bardzo skromne te dzieci, takie ciche, pokorne, no przestraszone. Nie było takich hulaszczych. I przychodzili na religię, do nas przyjeżdżał ksiądz z Siedliszcza, a do tych przyjeżdżał pop. I miałam taką sytuację, że na ganeczku siedziałam, czekałam na naszego księdza, a tu przyszedł już pop. I ten pop porwał mnie na ręce. A miał taką długą brodę. I wziął mnie na lekcję. Ja się denerwowałam, co mi powie ksiądz. A siedziałam tak przy tej brodzie, tak się bałam tego. I on miał taką głęboką kieszeń. Sięgnął do tej kieszeni, wyjął taką garść grosików pięć, dwa, jeden. I tak mnie tam przytulał, tak ze mną rozmawiał. I mówi tak: „Licz. Ile policzysz, to twoje” Ja liczyłam, liczyłam, ale powiedziałam, że to nie są moje, tylko policzyłam mu je. No i ja...
CZYTAJ DALEJ