Pomoc rodziny Gawlińskich i ukrywanie się w Kamionce - Krystyna Carmi - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Już wtedy nie miałam gdzie iść i skoczyłam w nocy przez ogrody do Gawlińskich. Ale już nie miałam odwagi wejść do nich do domu i poszłam do stajni. Weszłam do żłobu i siedziałam w żłobie. Gawliński przyszedł tam po siano. Zobaczył mnie, zbladł, ale mnie zabrał do domu. Pamiętam, że byłam w łóżku z jego dziećmi i ktoś wszedł. – Co to za dziecko? To twoje? To ona klęknęła, powiedziała: – Przysięgam, że to jest mojej siostry z Kamionki. Ten pan Gawliński był kościelnym, bardzo był lubiany w Obertynie, bardzo pobożny. Ja przychodziłam tam do nich, widziałam zawsze, jak oni się modlili. Cała rodzina klęczała przed obrazem, modliła się. U nas się tak nie modlą. Ich córka Cesia kwiatki sypała, miała taką białą sukienkę, niebieską szarfę. Bardzo chciałam być jak Cesia. Raz podeszłam pod kościół, widziałam światła, słyszałam...
CZYTAJ DALEJ