Dziecko, które mogłoby nie żyć - Marta Denys - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Nie jestem rodowitą lublinianką, ale muszę powiedzieć, że nabyłam poniekąd prawa rodowitej lublinianki poprzez przewodnictwo, poprzez wiedzę o dziejach Lublina i o mieście i poprzez prezentowanie tej wiedzy, a nawet uczucia do Lublina, które sprawiło, że bardzo utożsamiam się z tym miastem, choć ostatnio nie za bardzo go lubię. Moja rodzina pochodzi ze Lwowa i ja się tam nie zdążyłam urodzić i był to ciężki rok czterdziesty czwarty, wrzesień, rodzice postanowili, oczywiście wcześniej, ze Lwowa się usunąć, wyjechać, robiło się tam strasznie, a zdrowia już na drugą radziecką okupację nie mieli. Z siostrą razem, osiem lat starszą, rodzice wyjechali najpierw do Krakowa, tam dostali miejsce w Radzie Głównej Opiekuńczej, bo jeszcze była wojna, wyzwolenie to tylko tu, na Lubelszczyźnie następowało, a tam, w Galicji,...
CZYTAJ DALEJ