Obozy pracy w Budzyniu i Mielcu - Ruth Tatarko - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Krótki czas po tym wysłali nas do Budzynia. Budzyń [to] był też lagier, początkowo to się nazywało arbeitslager, mężczyźni i kobiety mieszkali w tym samym obozie, nie razem, w osobnych barakach, ale nie rozłączeni. Nawet było dużo par tam, chyba z innych stron, z Kraśnika. [Henry] Orenstein wydał książkę [pod tytułem] I shall live – „Ja będę żył”. [Ten tytuł] mi przypominał, [że] ja byłam w takiej sytuacji w Budzyniu, [kiedy padły te słowa]. Zebrali grupę dzieci i wywieźli nas do lasu, od razu jak przyszliśmy tam. Chcieli nas rozstrzelać. Ale na nasze szczęście tam byli partyzanci i [Niemcy] wjechali dżipem na minę i zostali zabici. A myśmy się rozlecieli. Byli chłopcy, [którzy] nie wrócili do lagru. Ja tak łaziłam, łaziłam, łaziłam i wróciłam do lagru, nie miałam [gdzie pójść], nikt nie...
CZYTAJ DALEJ