Ukrywanie się u pana Szczydłowskiego - Ruth Tatarko - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mój wychowawca [nazywał się] Szczydłowski, Polak, to była publiczna szkoła. Ten pan Szczydłowski był bezdzietny. [Kiedy zaczęły] się akcje, Niemcy zaczęli strzelać, były okropne rzeczy, przyszedł do ojca – nie mam pojęcia, czy ojciec mu coś dał, nie mam zielonego pojęcia – i słyszałam propozycję, żebym ja poszła mieszkać do niego, nikt nie wie, że ja jestem Żydówką, ja będę niby jakąś córeczką jego rodziny z Gdańska, jak sąsiedzi się będą pytać. I ojciec się zgodził na to. Jak poszłam do pierwszej klasy, [przenieśli] mnie do drugiej, zdaje się potem nawet do trzeciej, nie miałam co robić w pierwszej klasie. Ten wychowawca mój był nauczycielem matematyki. On mnie czasem brał do najwyższej [klasy, żeby pokazać], że oni nie wiedzą, a mała dziewczynka wie. Dał jakieś zadanie na tablicy i...
CZYTAJ DALEJ