Nauka w Gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie - Józef Grabowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Składam podanie, płacę dwanaście złotych, wpisowe było. No i zaczynam chodzić do szkoły, do gimnazjum. Ale w dzień pracuję, a w nocy, wieczorem do gimnazjum. Ale akurat na bazar się robiło. Ja byłem bardzo szybki w pracy. To ja jedno palto dziennie robiłem. Sam. A i nawet później to kumple mi pomagali. W 48 zacząłem chodzić do gimnazjum. I tu właśnie w 48-49 roku ja zachorowałem. Z wycieńczenia, dosłownie. I doktor Cięciara, który leczył Rydza-Śmigłego nad Balatonem, on właśnie mi mówi: „Musisz sobie wybrać, albo praca, albo nauka. Jedno tylko musisz wybrać”. Co? Naukę można rzucić, ale pracy nie rzucisz, bo nie będziesz miał co jeść. No i ja odpocząłem sobie pół roku czasu. No i później znów poszłem po te pół roku czasu do szkoły dalej. No i później, w 49 roku to gimnazjum zostało przeniesione na ulicę...
CZYTAJ DALEJ