Przedwojenne potrawy - Józef Grabowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Lody przed wojną!? Gdzież tam!? Wie pan, jak się lody tam robiło? Był staw, była woda. Piłą rżnięto te tafle, zwożono na sankach, układano i trocinami przysypywano. I tak przetrwały te lody. Bo lodówek nie było przecież. A gorąco też było w lato. To była taka przechowalnia lodów. No ci, co robili te lody, to go potrzebowali. Co się jadło na wsi? Kartofle, barszcz i kasze różnego rodzaju. Kapusty, pierogi albo soczewicę. Soczewica to groch taki, rodzaj grochu. To było dobre. I tak dalej. Był pieprz, mak. O, a pierwszy raz, pamiętam, jak cytrynę jadłem. To było lato, upały są i tak dalej, deszcz nie pada, no to poświęcenie pól jest. Nawet nie wiem, w którym to miesiącu. Idzie ksiądz i ludzie śpiewają. Obraz niosą i śpiewają. No i później trzeba było zjeść obiad. Więc w naszym domu przygotowano obiad. No, kto był w tym...
CZYTAJ DALEJ