Ida Kamińska - Ryszard (Rami) Weiler - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Największe święto było, jak przyjeżdżał Teatr Żydowski do Lublina, to było
największe święto. Oni tak często nie przyjeżdżali. Występowali w Teatrze [im.
Juliusza] Osterwy oczywiście i wtedy gwoździem programu była Ida Kamińska.
Pamiętam, że mnie nieraz koledzy z grupy na studiach pytali, czy mógłbym załatwić
jakieś bilety, bo tam w TSKŻ-ecie mieliśmy te bilety dodatkowe. Ja po żydowsku nie
rozumiem, ale na wszystkie te sztuki zawsze chodziłem. To było największe święto.
Później, po występie, [aktorzy] przychodzili [do klubu], zawsze było takie przyjęcie w
TSKŻ-ecie. Jak ta Ida Kamińska się wdrapała na te wszystkie schody – przecież ona
już wtedy była dosyć wiekowa – to ja do dzisiaj nie wiem....