Andrzejkowe spotkanie w Kuncewiczówce - Edward Balawejder - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Raz mieliśmy taką przygodę. Bo w innym cyklu [robiliśmy spotkania o] polskich zwyczajach. Zorganizowaliśmy spotkanie andrzejkowe. Zaprosiliśmy z Lublina dziewczynę, która robiła wróżby. Już nie pamiętam, jak się nazywała. Ja byłem tam chyba z żoną albo z córką i z wnuczką. Wieczór. Tłumy ludzi. Kupa śmiechu. W pewnym momencie zeszła nagle po schodach moja wnuczka, wrzeszcząc (bo to nie był cichy głos), że się pali. Polecieliśmy do kuchni. Okazało się, że postawiłem garnek z woskiem na gazie, który był nam potrzebny. I wosk się zapalił. W porę [się zjawiliśmy]. Jeszcze nic się nie [zajęło]. Ale człowiek [w takich chwilach] nie myśli [trzeźwo]. Wziąłem [ten] garnek [gołymi] rękami, zamiast [najpierw na nie] coś założyć. Poparzyłem sobie palce i [go]...
CZYTAJ DALEJ