Z opatrzeniem było źle w czasie okupacji - Włodzimierz Chętko - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Wszyscy próbowali w jakiś sposób zaczepić się gdzieś, pracować gdzieś, bo przecież inaczej nie byłoby kartek. A jak nie było kartek, to nie było żarcia. Każdy pracujący dostawał jakiś przydział na kartkach. Z zaopatrzeniem było bardzo, bardzo źle w czasie okupacji. Miejscowość pod Lublinem –Barak, jadąc na Jastków. Świtaniem moja matka, też nie była młodziutka –1900 rocznik dokładnie, w czasie okupacji miała 40 lat, chodziła do Baraku, bo tam była piekarnia, gdzie można było kupić prywatnie, u piekarza, 2 czy 3 bochenki chleba. I z Baraku z tymi chlebem zasuwała, żeby swoich dwóch synków nakarmić. Mój ojciec miał różny język, „kanoczki”- żeby swoich „kanoczków”nakarmić. Tak że jak zacząłem pracować w biurze zaopatrzeniowym, to stamtąd dużo rzeczy mogłem przynieść. W menażkach obiady jakieś przynosiłem do...
CZYTAJ DALEJ