Zwiedzanie Lublina taksówką - Henrika Shvefel - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Po prostu był deszcz i nie było co robić i moja córka powiedziała: „Weźmiemy taksówkę i powiedz jemu dokąd jechać”. Nasz szofer też był uroczy człowiek. Bardzo uprzejmy, naprawdę wyjątkowo przyjemny człowiek. Kilku było takich, ale ten był wyjątkowo. Byliśmy z nim najdłużej może, naprawdę, „Gdzie chcecie?” I tu się zatrzymał, i tu, czy ja chcę też wyjść, bo żebym ja wyszła, to trzeba wyjąć mi moje nogi z dołu, bo ja bez tych nóg nie mogę się ruszać. To gdzieś, gdzie uważałam za stosowne. Na przykład przypomniałam sobie gdzie była moja szkoła. Ja nie pamiętałam numeru, ulicę pamiętałam, ale ten dom jak zobaczyłam, powiedziałam: „Tu!” To jest inaczej jakoś. Widocznie się ten dom nie za bardzo zmienił, nasz dom ani na Lubartowskiej, ani na Zamojskiej....
CZYTAJ DALEJ