Wyjazd do Izraela po wojnie - Henrika Shvefel - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ja skończyłam gimnazjum w Lublinie, ale zostały mi, zdaje się, coś dwa tygodnie, że trzeba było nagle wyjechać. Ale nie wiem, świadectwo mam, ale na ile ja pamiętam, bo ja się w międzyczasie też zaczęłam uczyć krawiectwa. Bo jak była dyplomowana krawcowa, to wolno mi było maszynę zabrać ze sobą, przewieźć, i to było bardzo ważne, przywieźć do Izraela maszynę do szycia. Nie ważne, że później nie wiedziałam co z nią zrobić, bo ja nie szyłam. Później ta maszyna była, to był Singer, taki ciężki Singer, później sobie kupiłam, żeby mieć dla dzieci na poprawki, a ja w Izraelu też się uczyłam szyć, dla siebie. To była taka szkoła szycia i kroju. [O czym myślałam, kiedy musieliśmy opuścić Polskę?] Dlaczego pani cały czas myśli, że ja myślałam? Nie myślałam! Zupełnie nie. Co przyszło to poszło, i tak. Nie...
CZYTAJ DALEJ