Powrót do Lublina po wojnie - Henrika Shvefel - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Do Lublina wróciliśmy już całą rodziną po wojnie. To pamiętam dobrze. Do garbarni, bo to był jedyny adres, i pamiętam, że wtedy się najadłam tak, że mnie wzięli od razu do szpitala, to pamiętam. [Co wtedy zjadłam?] Widocznie jajecznica, bo ja to lubię. Nie wiem co wtedy zjadłam, ale byłam chora i się okazało, że mam wodę w brzuchu. I to bardzo mnie dobrze leczyli w tym szpitalu, to były szarytki zdaje się. To były szarytki, kościół, to był szpital szarytek. Jak Rosjanie przyszli, nie wiem ile ja wtedy miałam lat, ile ja mogłam mieć lat w czterdziestym piątym roku? Czternaście lat miałam. To oni tak, Rosjanie wtedy przyszli, zajęli szkołę, i chcieli, żebym ja przyszła umyć im okna. Oni wtedy łapali dziewczynki w tym wieku. I wtedy ta sama ciocia powiedziała: „Ja przyjdę, ja przyjdę”....
CZYTAJ DALEJ