Wyrzucenie z mieszkania i przeprowadzka na teren getta - Henrika Shvefel - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Na Zamojskiej mieszkaliśmy, aż trzeba było wyjść i żeśmy poszli, pierwsze to było nie na Czwartek, to był taki koniec Lubartowskiej, początek Lubartowskiej był taki plac, nie pamiętam jak się ta ulica nazywała, taki rynek, i tam mieszkał mój wujek, brat mojej mamy, tośmy do nich poszli, bo nie było gdzie. Nic żeśmy nie wzięli prawie. Ile można było wziąć? Minimum rzeczy, tyle co można było unieść. I później od nich żeśmy poszli na Czwartek, ale coś razem z nimi, widocznie trzeba było stamtąd wyjść, bo ja pamiętam, żeśmy mieszkali razem, znaczy drzwi w drzwi z tym wujkiem, bo tam była córka w wieku mojej siostry i one się razem bawiły. Nie pamiętam tego momentu, jak przyszedł nakaz, żeby opuścić mieszkanie na Zamojskiej. Wiem, że trzeba było przejść, to się szło. Co raz mówili, co raz trzeba...
CZYTAJ DALEJ