Mama zachorowała na tyfus - Henrika Shvefel - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Lublinie, tyfus „Mama zachorowała na tyfus” Jak byliśmy w giecie na ulicy Czwartek, to moja mama zachorowała na tyfus plamisty. Wtedy tyfus plamisty od razu brali do szpitala, bo się bali, to była epidemia, i myśmy wiedzieli, że ze szpitala nikt nie wraca. To tatuś jakoś miał znajomych, jak pracował w garbarni, to miał bardzo dużo znajomych Polaków, to żeśmy mamę na strychu trzymali i tatuś skądś przynosił lód, to ja pamiętam, bo ja pamiętam, że ja miałam siedzieć przy mamie i zmieniać jej lód, żeby miała kompresy. I jakoś ona wyzdrowiała. To było tutaj, w Lublinie, na ulicy Czwartek, to ja pamiętam. Skąd ja pamiętam? Bo ja pamiętam mniej więcej ten dom, gdzie myśmy mieszkali, jedyne...
CZYTAJ DALEJ