Handel obwoźny w Kazimierzu - Magdalena Kozak - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Szewc robił buty, jeden tylko był - Konopka się nazywał, polski szewc, a tak to wszystko byli Żydzi, tacy łaciarze. Jak buty były jedne na wsi, to dopiero pod kościołem nogi się wycierało i wkładało, żeby wejść do kościoła w tych butach. Była wielka bieda. Jak było ślicznie, jak ostrzył noże, nożyczki, jak przyrząd grał. Coś krzyczał, wołał, i na podwórku było słychać. Wszystkie kobiety wybiegały i ostrzyły sobie noże, nożyczki. A później przez wieś, miał konia, i zbierał takie niepotrzebne już szmaty. I to było użyteczne - papier się robiło zdaje się z tego. I on miał taką ceramikę - dawał a to talerz w kwiaty, a to miskę w kwiaty. Pamiętam, że jak wołał na konia, to zamiast „wio” to „fue”i taka szkapa jechała przez wieś. Albo inaczej, to brał koszyk zamiast zojdy, to na troczku, i tam był i cukierek, i igła, i nitka, i szpulka, i...
CZYTAJ DALEJ