Wspomnienia o panu Mikowskim i panu Michalaku - Magdalena Kozak - fragment relacji świadka historii [TEKST]
A na co dzień miałam kontakt przecież z tym Mikowskim, bo on piekł pieczywo, u niego śmy kupowali, to było na naszej ulicy. To był bardzo miły człowiek, nawet jak jadł, to nieraz zaprosił. No bo jak ktoś mówił smacznego, to on mówił: „prosiemy” No to gospodarz - jak mówi „prosiemy”- no nie trzeba odmawiać, siadam i zjadam porcję. Szybko się odzwyczaił od tego. Oni skromnie jedli naprawdę, to chodziło o kaszę gryczaną w jakimś tam sosiku, takim co im odpowiadał. No zapracowany był, Żydówki nie pracowały. A jeszcze taki dowcip powiem, że moja mama gotowała obiad, no i Żydówka przyszła i mówi: ”ani Bortowa, czy pani ma koper? - Mam - Och, jak ja potrzebuję ukisić ogórki....
CZYTAJ DALEJ