Nad Wisłą czuć było zapach suszonych śliwek - Magdalena Kozak - fragment relacji świadka historii [TEKST]
[Żydzi] zawierali spółki z Polakami, na przykład spółkę przewozową z Dobraczyńskimi. Jak trzeba było przewozić ludzi taką łodzią, co się nazywała „Bart” co przewoziła dwanaście osób, no to oni mieli spółkę. Później trudnili się handlem sadów, już jak sad zakwitł, to oni już kupowali - to było wielkie ryzyko, bo nigdy nie wiadomo, jak to będzie [z plonem]. No i czuli się chyba bardzo bezpiecznie, bo jak już owoce dojrzewały, to oni stawiali budy i tam pilnowali, żeby chłopcy ze wsi nie chodzili i nie zrywali owoców. I sprzedawali to wszystko. W Kazimierzu w ogóle, to było bardzo dużo sadów, jak się szło nad Wisłą. Śliwki kazimierskie węgierki, to były słynne. W Lublinie jeszcze jak ja byłam w szkole, to napisane było na wystawie: „Jak stały śliwki z Kazimierza” I w porze takiej już jesiennej, to się śliwki zrywało i suszyło....
CZYTAJ DALEJ