Wygląd miasta w stanie wojennym - Halina Marszałek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Czołgi jeździły. Na każdym rogu stał koksownik, bo to była zima, i taka dosyć ostra zima. Żołnierze stali i grzali ręce, i bez przerwy chodziły takie patrole. Ja uważam, że oni też tak trochę z przymrużeniem oka patrzyli. Była i godzina policyjna. Oczywiście o godzinie dziesiątej. No i pamiętam, jak było Boże Narodzenie. Było już po godzinie policyjnej, szliśmy i żeśmy się jeszcze jak głupi śmiali, bo człowiek nie mógł przyzwyczaić się, że to godzina policyjna. No ale, tak nie zaczepiali. Nie byli u nas w Lublinie tacy służbiści. Rzadko kogoś zaczepiali, żeby go kontrolować. Chyba, że jakaś tam była wielka rozróba czy coś tam, no to wtedy. Tak to nie. Koleżanka mi opowiadała, jak szła ze znajomym po wódce. I on to jeszcze przezywał na stan wojenny, na to, na tamto, na całą ulicę. Idą te wojskowe, a ona mówi: „Boże, bo jak mnie zamkną albo co jeszcze”. On teraz to już ma...
CZYTAJ DALEJ