Przyjazd do Lublina. Dzielnica Czechów - Halina Marszałek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Do Lublina przyjechałam jesienią 1958 roku. W mieście zaintrygowała mnie jakoś szczególnie ulica Lubartowska - była w moim mniemaniu taka „dzika”. Było tam nieprzyjemnie, brudno, niebezpiecznie. Na początku pobytu tutaj dobre wrażenie zrobiła na mnie Bystrzyca, można było się tam poopalać i popływać kajakami. Był klub pływacki. Później Bystrzycę bardzo zanieczyścili, chyba ta cukrownia miała w tym duży udział. Po przyjeździe od razu zaczęłam pracować w szpitalu dziecięcym nr 1 na Staszica 11. Wraz z innymi pielęgniarkami mieszkałyśmy w takim baraku przy szpitalu. Barak ogrzewany był węglem, piece były kaflowe. Obiady jadło się w stołówce szpitalnej, a kolacje i śniadanie organizowało się samemu. Później zamieszkałam w takim domu na Staszica chyba pod numerem 13, mieszkałam tam do 1962 roku. W 1963 roku przeprowadziłam się na ulicę...
CZYTAJ DALEJ