Pochody pierwszomajowe - Halina Marszałek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ja chyba byłam ze dwa razy tylko na pochodzie takim. To był przymus, ale tu u nas trzeba było być też na oddziale. Trzeba było pracować. Więc w związku z tym nie dało się wszystkim wyjść z oddziału, musiał ktoś zostać. A w sześćdziesiątym roku to wiem, że byłam, to tak nikt nie rwał się na ten pochód. Przełożona to ona była taka partyjna z musu i mówi: „To idźcie na pochód, będziecie mieć zapisane dniówkę i za to dostaniecie wolne”. No to myśmy szły. No i poszłyśmy na ten pochód, pokazałyśmy się, no i przeszliśmy. Później drugi raz, później kiedyś znów. W sześćdziesiątym chyba i w sześćdziesiątym pierwszym roku uczestniczyłam w tym pochodzie. A później dzieci urodziły mi się, najpierw syn później córka i były małe i byłam na urlopie wychowawczym w sześćdziesiątym drugim roku....
CZYTAJ DALEJ