Mieszkanie na Marchlewskiego - Halina Marszałek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Na Marchlewskiego mieszkałam od sześćdziesiątego trzeciego roku do osiemdziesiątego trzeciego roku. Tam mieliśmy dwa pokoje z kuchnią. Tam też na początku gazu nie było, było tylko światło. Węglem się paliło, ale ja miałam taką butlę. Tak po znajomości wielkiej można było tą butlę załatwić, bo to tak trudno było o kuchenkę taką na ten gaz właśnie z butli. Przecież dzieciom trzeba coś było ugotować. Ale wtedy cały czas tak było, że można było ten obiad dzieciom dawać [ze szpitala]. Dzieci chodziły do przedszkola a wcześniej chodziły do żłobka, bo jedna córka chodziła do żłobka, to tam jeść im dali ale płaciło się jak coś im tam dali jeść. Ale po południu się przyszło to obiadu nie trzeba było gotować, więc na tej kuchence dało się ugotować. Wody ciepłej nie było. Do wanny była taka kolumna ale i w tej kolumnie węglem się paliło. Mieszkaliśmy tam już chyba z dziesięć lat,...
CZYTAJ DALEJ