Krach wyżywieniowy - Halina Marszałek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Wtedy jeszcze w roku właśnie sześćdziesiątym, był taki krach wyżywieniowy. Pamiętam, że nie można był nic kupić do chleba, tylko sama margaryna i to taka niedobra margaryna, taka jak ta mleczna teraz. Bo teraz to jakoś tą margaryną można chleb sobie posmarować. Pewnie wtedy to było to zawirowanie. Pewnie po tym zawirowaniu ogólnym później nam podnieśli te pobory. Pamiętam, że koleżanka miała jakiegoś znajomego księdza w seminarium duchownym. Oni świnie hodowali a ona miała stryjka księdza i przynosiła nam kaszankę jakąś, bo to naprawdę nie było co jeść. W pięćdziesiątym dziewiątym i sześćdziesiątym roku tak było. No może to nie było długo ale wiem, że nie było to [dla nas] aż bardzo tak uciążliwe dlatego, że myśmy te obiady mieli w szpitalu. Bo później, już jak człowiek miał rodzinę i trzeba było wszystkim dać obiad, myśmy mieli możliwość, że jak...
CZYTAJ DALEJ