Ze wsi jeździło się do Kraśnika, Opola Lubelskiego albo Józefowa po różne towary - Daniel Marszałek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mieszkańcy wsi byli w dużym stopniu samowystarczalni, ale był też sklep na wsi, jeżeli dobrze pamiętam taki Parsudół go prowadził. To był taki mieszkaniec, w którego sklepie było wszystko, jak to się mówi mydło, widło i powidło. Ja go wykorzystywałem, bo on przyjeżdżał do Kraśnika po towar, wtedy mi rodzice podawali wiktuały, a ja mu podawałem brudną bieliznę. I później został zamordowany. Wracał skądś i zamordowali go na skraju lasu, nasi, Polacy go zamordowali. Napadli go, nie wiem czy go chcieli obrabować, szczegółów nie znam, ale wiem, że został zamordowany. Dobry chłopina to był i nawet na tak zwany burk wtedy się mówiło, na burk to znaczy na krechę czy tam na kajet dawał. Ponadto jeździło się też furmanką do Kraśnika dwadzieścia kilometrów albo do Opola Lubelskiego dwadzieścia kilometrów, albo do Józefowa nad Wisłą czternaście kilometrów....
CZYTAJ DALEJ