Kawiarnie w Lublinie i Nora - Krystyna Chruszczewska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Młodzież wtedy [nie wychodziła tak często]. Dziewczyny na przykład mieszkały na Poczekajce, a dostać się tam wieczorem nie było tak łatwo. Jakbyśmy się gdzieś jeszcze włóczyli, to potem nie miały byśmy jak wrócić, bo na taksówki nie było nas stać przecież. Pamiętam, że chodziliśmy do „Nory”i do kawiarni „Regionalnej”na rogu [ulicy] Staszica i Krakowskiego Przedmieścia. Teraz tam jest zakład fotograficzny, a była kawiarnia przedwojenna Rutkowskiego gdzie przychodziło się na herbatę. Do „Lublinianki”się chodziło. Za dużo takiego życia towarzysko-rozrywkowego nie prowadziliśmy. Może starsi tak, na KUL-u było wtedy bardzo dużo studentów, bardzo dużo. Mój mąż jak zaczynał studia, to na jego roku było [340] osób....
CZYTAJ DALEJ